Wypełnianie życiowych zobowiązań. Hazrat Inayat Khan

Położenie człowieka prowadzącego życie wewnętrzne staje się takie, jak dorosłego żyjącego pośród dzieci. Jednocześnie nie można zaobserwować zewnętrznej różnicy, jak w wypadku wieku dzieci i dojrzałej osoby, ponieważ to rozróżnienie leży w wymiarze poglądów człowieka, co nie zawsze jest widoczne. Kto prowadzi życie wewnętrzne, staje się o wiele starszy od tych, którzy go otaczają, choć z zewnątrz wciąż pozostaje taki sam jak inni. Dlatego też człowiek, który dotarł do pełni życia wewnętrznego, obiera inny sposób postępowania od osoby, która dopiero zdecydowała się na podjęcie tej podróży czy takiej, która zdobyła pewną wiedzę na poziomie intelektualnym o życiu wewnętrznym, lecz go nie realizuje. Odmienne jest także ich działanie w świecie. Ostatnia z tych trzech postaci będzie krytykowała innych, którzy nie wiedzą tego, co ona w swoim mniemaniu pojęła, wywyższając się z dumą i zarozumiałością lub z pogardą; sądząc, że pozostali nie wzrośli do uzyskania dostępu do tajemnicy, wysokości, do której ona sama sięgnęła i którą pojęła. Taka jednostka pragnie odłączyć się od ludzi, twierdząc, że pod względem rozwoju są oni daleko w tyle, więc nie mogą podążać razem. Mówi: Jestem bardziej zaawansowany/a. Nie mogę z nimi w niczym współuczestniczyć: oni są inni, ja jestem odmienny/a. Wyśmiewa małostkowe pomysły osób ze swojego otoczenia i patrzy na nich z góry jak na ludzi, z którymi nie może się jednoczyć w jakichkolwiek działaniach, które podejmują, ponieważ o tyle ich przewyższa.

Lecz dla człowieka, który odkrywa pełnię życia wewnętrznego, obcowanie ze współtowarzyszami jest tak wielką radością, jak zabawa z małymi dziećmi dla ich rodziców. Najwspanialsze momenty ich życia następują, gdy razem z nimi czują się niczym dziecko i kiedy mogą towarzyszyć im w zabawie. Kiedy dziecko przyniesie kochającym rodzicom kubek lalki, będą udawali, że piją herbatę i że sprawia im to przyjemność; nie dadzą dziecku odczuć, że je przewyższają lub że nie powinni uczestniczyć w zabawie. Wręcz przeciwnie, cieszą się tą wspólną aktywnością, ponieważ szczęście dziecka jest również ich szczęściem. Takie jest właśnie działanie człowieka, który prowadzi życie wewnętrzne i z tego samego powodu porozumiewa się on i dostosowuje do osób ze wszystkich stopni rozwoju, jakiekolwiek byłyby ich idee, myśli, przekonania i wiara, w jakikolwiek sposób kultywowaliby lub prezentowali swój religijny entuzjazm. Nie mówi: Jestem od ciebie znacznie bardziej zaawansowany, więc działanie z tobą stałoby się dla mnie cofaniem. Ten, kto dotarł tak daleko, nie może zawrócić, a łącząc się z innymi, zabiera ich ze sobą dalej, niż byli sami. Jeśli podążałby samotnie, zorientowałby się, że unikał obowiązku względem tych, którzy także kroczyli ścieżką rozwoju, a który powinien wypełnić. To pusty dzban wytwarza hałas, gdy w niego postukać, lecz dzban wypełniony wodą nie wyda żadnego dźwięku – jest cichy, milczący.

A więc mędrcy żyją pośród wszystkich istot tego świata i nie są nieszczęśliwi. Ten, kto kocha wszystkich, nie może być nieszczęśliwy. Nieszczęśliwy jest ten, kto patrzy na świat z pogardą, nienawidzi innych ludzi i sądzi, że ich przewyższa; natomiast człowiek, który ich kocha, myśli jedynie, że przechodzą przez ten sam proces, do końca którego sam dotarł. Do jasności muszą dotrzeć poprzez ciemność. Różnica tkwi tylko w momentach; więc on z ogromną cierpliwością oszacowuje te momenty, podczas gdy jego współtowarzysze zanurzeni są wciąż w ciemności, nie dając im do zrozumienia, że się tam znajdują ani pozwalając im odczuć przykrość z tego powodu czy wywyższając się ponad nich z pogardą; postrzega jedynie, że każda dusza przechodzi przez dzieciństwo, dojrzewanie i dorosłość. Więc przebywanie tych etapów jest dla człowieka czymś naturalnym. Widziałem na własne oczy dusze, które osiągnęły świętość i wielką perfekcję; a jednak taka dusza stanie z innymi przed autorytetem, będzie go czcić razem ze współtowarzyszami i nie da im poznać, że w każdy możliwy sposób jest bardziej zaawansowana od jakiegokolwiek człowieka, pozostając przybraną w skromność i nie czyniąc żadnych roszczeń dlatego, że znajduje się dalej w procesie duchowego rozwoju.

Im dalej zachodzą takie dusze, tym skromniejsze się stają; im większej tajemnicy doświadczyły, tym mniej o niej mówią. Z pewnością nie uwierzylibyście, że podczas czterech lat obecności mojego Murshida, nie więcej niż raz czy dwa rozmawiałem z nim o kwestiach duchowości. Zazwyczaj konwersacje dotyczyły spraw codziennych, jakie prowadzą wszyscy ludzie; nikt by nie spostrzegł, że krył się za nimi uosabiający Boga człowiek, zawsze Bogiem zaabsorbowany. Rozmowa z nim była jak z każdą inną osobą; mówił o wszystkim należącym do tego świata, nigdy nie była to konwersacja traktująca o duchowości czy stanowiąca pokaz szczególnej pobożności czy duchowości; a jednak atmosfera go otaczająca, głos jego duszy i jego obecność ujawniały wszystko, co skrywało jego serce.

Ci, którzy uosabiają Boga oraz ci, którzy otarli się o mądrość, niewiele mówią o tym przedmiocie. To tacy, którzy nie wiedzą, dyskutują o nim – nie dlatego, że zdobyli mądrość, lecz z powodu własnych wątpliwości. Gdy zdobywa się wiedzę, pojawia się poczucie spełnienia i zanika skłonność do dysputowania. Kiedy się dyskutuje, przyczynę stanowi coś niezaspokojonego. Nie ma nic na tym świecie, czy byłoby to zdrowie, stanowisko, położenie, moc czy uczenie się, co mogłoby zaoferować taką próżność, co najmniejsza ilość mądrości duchowej; gdy już ma się tę zarozumiałość, nie można uczynić następnego kroku, jest się przytwierdzonym do miejsca, w którym się stoi, ponieważ sama idea duchowej realizacji leży w bezinteresowności. Człowiek musi zacząć postrzegać siebie jednocześnie jako coś i jako nic. W tym uświadomieniu sobie nicości tkwi duchowość. Jeśli osoba posiada jakąkolwiek wiedzę o wewnętrznych prawach natury i jest z tego dumna lub jeśli wykazuje się choć częścią takiego procesu myślenia: Jak jestem dobry/a, jak życzliwy/a, jak wspaniały/a, jak dobrze wychowany/a, jak wpływowy/a czy atrakcyjny/a, najdrobniejszy taki pomysł, napływający do umysłu, zamyka drzwi prowadzące do świata duchowości. Jakże łatwo jest podążać jego ścieżką i jak trudno jednocześnie. Duma jest najbardziej naturalna dla ludzkich istot. Człowiek może w swych słowach tysiąckrotnie zapierać się przed tą cechą, lecz nie może zaradzić przyznaniu się do niej poprzez uczucia, ponieważ to samo ego jest dumne. Duma to ego; człowiek nie może bez tego żyć. Aby osiągnąć duchowe poznanie, by stać się świadomym życia wewnętrznego, nie potrzebuje nauczyć się zbyt wiele, ponieważ w tym celu powinien poznać to, co już wie – musi jedynie to odkryć. Dla zrozumienia mądrości duchowej nie potrzebuje poznania czegokolwiek innego niż on sam. Zdobywa wiedzę o własnym ja, którym jest on sam, tak bliskim, choć wciąż tak odległym.

Inna rzecz, która objawia się w przypadku tego, kto kocha Boga, jest jednakową skłonnością jak u ludzkiego kochanka: nie mówi nikomu o swej miłości; niemożliwe jest, by o niej mówił. Człowiek nie jest w stanie wyrazić, jak bardzo kocha ukochaną osobę, żadne słowa mu w tym nie pomogą; poza tym nie odczuwa on potrzeby opowiadania o niej. Nawet, gdyby mógł, w obecności ukochanej osoby zamknąłby swoje usta. Jak więc kochający Boga może oświadczyć: Kocham Boga? Ten, kto czyni to prawdziwie, trzyma swoją miłość ukrytą w cichości swego serca, jak nasienie zasadzone w ziemi; a jeśli to nasienie wzrasta, objawia się to poprzez czyny wobec współtowarzyszy. Nie może działać inaczej, niż z życzliwością, nie jest w stanie odczuwać czegoś innego niż przebaczenie; jakąkolwiek stwarza chwilę, cokolwiek czyni – mówi o swojej miłości, lecz nie za pomocą ust.

To prezentuje, że w życiu wewnętrznym pierwszą i najważniejszą kwestią dla zaobserwowania jest bycie skromnym i cichym, bez oznak mądrości, manifestowania odbywanego nauczania, bez potrzeby dawania do zrozumienia, jak jest się zaawansowanym, a nawet bez zdawania sobie sprawy, jak daleko się zaszło. Zadanie do wykonania to całkowite zapomnienie siebie i połączenie z innymi, którzy towarzyszą w drodze; działanie w zgodzie ze wszystkimi, spotykanie się z każdym na jego własnym poziomie, mówienie do innych ich językiem, odpowiadanie uśmiechem na śmiech przyjaciela, a łzami na cudzy ból, trzymanie się swojego stopnia rozwoju. Jeśli człowiek za swego życia upodobni się do anioła, osiągnie bardzo niewiele; najbardziej pożądanym dokonaniem dla człowieka jest wypełnienie życiowych zobowiązań.

– –
Powyższy artykuł jest trzecim rozdziałem z książki Hazrat Inayata Khana pt. „Życie wewnętrzne” („Inner Life”).
Przekład: Agata Mrowińska

Powiązane artykuły

Skomentuj...

*