Wcielenie anioła. Hazrat Inayat Khan

Hinduskie słowo deva oznacza wcielonego anioła (człowieka-anioła), a sufi określają go mianem Farishtakhaslat. Pierwotnym wyrazem każdej duszy jest życie anioła, nie ma więc nic dziwnego w tym, że człowiek wykazuje w swoim życiu anielskie cechy, bo wypływa to z głębi jego duszy. Dusza, przechodząc przez kolejne sfery i poziomy bytowania, nabywa różnych właściwości; a właściwości z niższego świata gromadzą się wokół niej tak licznie, że niemal zapomina o swoim pierwszym doświadczeniu siebie, swej najczystszej istoty. Dusza, która przez każde doświadczenie na świecie zwraca się do swego źródła, jej anielskiego stanu, różni się charakterem od zwykłej ludzkiej istoty. Zachowuje się jak kompas, który w każdych warunkach wskazuje określony kierunek, dokądkolwiek się uda czy zwróci; tak samo dzieje się z duszą, w której naturze leży wskazywanie pochodzenia, źródła, z którego przybywa każda z dusz.

Dusza może przejawiać taką skłonność od dzieciństwa, przez młodość i może się to nie zmienić nawet, gdy dorośnie; może ją rozwijać coraz bardziej i bardziej, ale sama skłonność zrodziła się już razem z duszą i siła jej magnetyzmu jest ogromna. Przyciąga każdą inną duszę, ponieważ nieprzerwanie przebywa w kontakcie ze swą prawdziwą naturą, a ta prawdziwa natura jest właściwa każdej z dusz, z którą wchodzi w relację; dlatego działa na nie jak magnes. Ten czysty stan ludzkiej duszy nazywa się divą.

Innym rodzajem duszy jest jinn. Określa charakter duszy, która pozostaje nieustannie w kontakcie z wewnętrzną przestrzenią, którą wyraża poza siebie przez wszystko, co piękne. Podczas gdy dusza każdego człowieka poszukuje piękna zewnętrznego, uwaga duszy jinn kieruje się nie tyle ku pięknu uzewnętrznionemu, co do źródła piękna, które spoczywa wewnątrz.

Przeważnie te dwa charakterystyczne rodzaje dev oraz dusze jinn można spotkać wśród tych, którzy prowadzą życie wewnętrzne, ponieważ mniej są pochłonięci życiem tego świata i o tyle bardziej pociąga ich życie wewnętrzne. Nie oznacza to, że nie zajmują się życiem na świecie; nie znaczy to, że się nim nie interesują; w rzeczywistości to zainteresowanie życiem zewnętrznym przywodzi dusze na świat. Gdyby dusza nie była go ciekawa, nie przybyłaby tu; sprowadza ją właśnie ciekawość. Lecz dla takiej duszy świat zewnętrzny stanowi jednocześnie rozczarowanie. Wszystko, co pociąga szlachetną duszę na tym świecie, wydaje jej się interesujące tak długo, jak długo nie będzie miała okazji tego doznać; raz dotknąwszy czegoś, traci całe tym zainteresowanie. W jej naturze leży skłonność do wycofywania się. Rzeczy, które utrzymają przy sobie dusze poślednie, nigdy jej nie zatrzymają. Mogą ją tylko przyciągać, bo dusza ta nie ustaje w ciągłym poszukiwaniu czegoś i dostrzega przebłyski na powierzchni rzeczy, lecz kiedy tylko ich dotknie, orientuje się, że to był jedynie cień, że nie było to prawdziwe, i odchodzi zawiedziona; i tak toczy się życie dev oraz jinn.

W naturze jelenia, jak opisywali go hinduscy poeci, leży to, że, gdy czuje pragnienie, przebiega lasy wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu wody i ciesząc się ogromnie z odgłosu pioruna, biegnie z wielką ochotą, by się napić. Lecz czasem przychodzi burza, po której nie ma deszczu, albo nawet gdy pada, przypomina on raczej prysznic i jest go zbyt mało, by móc się nim napoić, więc jeleń pozostaje wciąż spragniony. Takie samo jest pragnienie szlachetnej duszy w naszym świecie. Dusza człowieka skłaniającego się do swego wnętrza jest nieustannie spragniona, szuka czegoś, wypatruje; a gdy myśli, że udało jej się to odnaleźć, rzecz okazuje się być inna; i tak życie staje się niekończącą się szarpaniną i zawodem. W efekcie zamiast zainteresowania wszystkim, co istnieje, budzi się względem tego pewna obojętność; a jednak w prawdziwej naturze tej duszy nie leży obojętność, lecz miłość.

Choć wydaje się, że życie rodzi w duszy obojętność, ona tak naprawdę nie może stać się obojętna. To jest ten stan, który, zdobywany poprzez życie, wytwarza w człowieku pewne odczucie, dla którego tylko hindusi mają stosowną nazwę – w żadnym innym języku nie istnieje słowo, które tak doskonale oddawałoby jego szczególne znaczenie. Hindusi nazywają to vairagya, z czego powstał termin vairagi. Vairagi to człowiek, który stał się obojętny; a jednak obojętność nie jest na to dobrym słowem. Charakteryzuje osobę, w której oczach wszystko, co budzi ludzkie pożądanie, straciło jakąkolwiek wartość. Już jej to nie kusi; już jej nie niewoli. Wciąż może interesować się tym, co przynosi życie, lecz nie czuje do tego przywiązania. Pierwszą reakcją vairagi jest odsuwanie się od wszystkiego. Zachowuje się jak jeleń, który ucieka, spłoszony szelestem liści; a wszystko przez to, że staje się wrażliwy i coraz bardziej przekonuje się o rozczarowujących efektach, wynikających z ograniczoności i przemijalności życia na tym świecie. Przez ten wewnętrzny uraz staje się wrażliwy i przez to pierwsze, co przychodzi mu na myśl, to uciec, skryć się gdziekolwiek, udać się do górskiej jaskini lub w głąb lasu, gdzie nie spotka nikogo. Żadne wydarzenie na tym świecie, żadna relacja z tego świata, żaden związek, żadna przyjaźń, żadne dobra, żadna pozycja, stan czy luksus – nic go tu nie trzyma. A jednak nie oznacza to, że w jakiś sposób brak mu tego, co nazywa się miłością lub uprzejmością, bo jeśli z jakiegoś powodu żyje na tym świecie, to może nim być jedynie miłość. Świat go nie interesuje i tylko miłość go na nim trzyma, miłość, która nie wyraża się już przez przywiązanie, a przez uprzejmość, przebaczanie, wielkoduszność, służbę, szacunek, współczucie, ofiarność – w każdy możliwy sposób; i to nigdy nie oczekując od świata niczego w zamian, lecz robiąc zawsze wszystko, co może, przez współczucie dla okoliczności, poznawszy ograniczenia życia i jego nieustanną przemijalność.

Kiedy vairagi się rozwija, staje się niczym wąż, staje się mądry jak wąż; poszukuje samotności, tak jak wąż poszukuje samotności. Nigdy nie pociąga go podążanie za tłumem; jego dom jest zawsze tam, gdzie się skryje. Wychodzi jedynie wtedy, kiedy poczuje głód czy pragnienie; a gdy je zaspokoi, nie sięga po więcej, jak robią to psy i koty. Mógłbyś raz za razem dawać im coś do zjedzenia, a zawsze będą chciały więcej. Kiedy zaś wąż się nakarmi, powraca do swojej nory i zostaje w niej tak długo, aż znów nie poczuje się głodny; porzucił tym samym wszelką żarłoczność.

Jednako ma się rzecz z duszą vairagi; jeśli pragnie żyć na tym świecie, to tylko ze względu na innych, a nie ze względu na siebie. Jedyna relacja, jaką zawiera z innymi ludźmi, polega na służeniu im, nigdy – na proszeniu ich o przysługi; na kochaniu ich, a nie staraniu się o ich miłość, na przyjaźnieniu się z nimi, nie – poleganiu na ich przyjaźni. Nigdy nie pozwala się zwieść po raz drugi; jedno rozczarowanie jest w zupełności wystarczające. Gdy raz pozna fałsz przeciętnego życia, nigdy już nie pozwoli sobie na to, by ponownie zostać oszukanym. Patrzy na świat okiem doświadczenia i mówi: Niczego od ciebie nie oczekuję; przychodzę do ciebie, by dawać, nie po to, by brać – zrobię dla ciebie wszystko, lecz nie będę do ciebie przywiązany. Oto dewiza prawdziwego vairagi.

Kiedy vairagi dalej wzrasta w swoim odczuciu vairagyi, zamienia się w lwa. Nie jest już wężem poszukującym samotności, mimo że wciąż ją kocha; nie jest już jeleniem uciekającym przed tłumem. Jest lwem, który staje i mierzy się ze wszystkimi przeciwnościami. Już nie delikatnie, lecz z całą mocą i potęgą, w równowadze, cierpliwie, jest w stanie wytrwać i z nieustraszonym duchem zatrzymać się w gąszczu możliwości, które świat składa w ofercie wrażliwemu człowiekowi, by spojrzeć wszystkiemu w oczy z dzielnym duchem, umocnieniem w prawdzie i jasności świadomości.

W ten właśnie sposób podobna lwu dusza devy, wcielenie anioła, przybywa na ratunek ludzkości. Co nazywa się Mistrzem czy Świętym, Mędrcem czy Prorokiem, jest tak naprawdę dojrzałym vairagi. Jak owoc, który dzięki słońcu mógł dojrzeć na drzewie, dusza ta mogła wzrosnąć dzięki życiowym doświadczeniom. Nie pozwoliła im się zniszczyć i zachowała w sobie prawdę, w harmonii, nadziei i ciepliwości, kierowana miłością do ludzi i pragnieniem służenia Bogu, bez jakiejkolwiek potrzeby uznania czy wdzięczności z tego, co powyżej czy poniżej. To właśnie dusza deva przynosi ze sobą boskie Przesłanie, kiedykolwiek ono przybywa czy to do społeczności, do narodu, czy do całego świata.

– –

Powyższy artykuł jest dziewiątym rozdziałem z książki Hazrat Inayata Khana pt. „Życie wewnętrzne” („Inner Life”).
Przekład: Agata Mrowińska

Powiązane artykuły

Skomentuj...

*