Stawanie się sufim (tasawwuf), czyli o psychologii sufizmu (del wa nafs). Maciej Wielobób

Tasawwuf

Termin sufizm czasem wprowadza niepotrzebne zamieszanie. Wszak wszelkie -izmy kojarzą się z ideologią, a od narzucania poglądów sufizm się odżegnuje. Tym bardziej ów “suf-izm” dziwi, że sufi raczej nie przepadają za zewnętrznymi formami definiowania praktyki, o czym już pisałem. Dlatego też sufi tak naprawdę nigdy nie nazywali swojej praktyki sufizmem. Używali natomiast terminu “sufi” na osobę zrealizowaną w praktyce medytacyjnej, a murid na praktykującego. Swoją praktykę określali natomiast jako tasawwuf, czy stawanie się sufim. Sufizmem praktyka została nazwana przez osoby z zewnątrz.

Nazwa tu jest ważna dlatego, że termin tasawwuf ukierunkowuje nasze działanie poprzez zdefiniowanie tego, czym jest ścieżka. Ścieżka jest stawaniem się sufim. Co to oznacza?

Psychologia sufizmu (del wa nafs)

Z punktu widzenia psychologii (rozumianej tu jako nauki o umyśle i jego opanowaniu) w sufizmie rozróżniamy kolejno następujące stadia rozwoju na ścieżce praktyki:

1. natura materialna – tab’;

2. ego (ja) – nafs;

3. serce – del (obszar spotkania między jednią a wielością);

4. duch – ruh;

5. wewnętrzna świadomość – serr (tam, gdzie jest postrzegany tylko Bóg);

6. najgłębsza wewnętrzna świadomość – serr-e serr (tam, gdzie istnieje tylko Bóg).

Saadi (1184-1283), wybitny perski poeta i suficki szejk, pisze: Oto najwyższy cel ludzkości: Osiągnąć etap, w którym nie dostrzega się nic, oprócz Boga (Absolutu).

Każdy z wyżej wymienionych etapów omówimy w dalszej części tekstu, ale teraz warto zwrócić uwagę na trzy prawidłowości. Po pierwsze, będąc na danym poziomie, postrzegamy z punktu widzenia tego poziomu.  Nie mamy rozumienia z punktu widzenia wyższego poziomu, a zatem będąc na poziomie ego nie postrzegamy świata z poziomu serca, będąc na poziomie serca nie postrzegamy z poziomu ducha etc. Po drugie, gdy mówimy w sufizmie o anihilacji nafs – a zatem o całkowitym jego unicestwieniu – mamy na myśli ujarzmienie negatywnych tendencji ego, zapanowanie nad nafs, a nie fizyczne usunięcie. W związku z tym warto pamiętać (po trzecie), że kolejne etapy zawierają poprzednie, czyli będąc na poziomie nafs posiadamy cechy tab’, będąc na poziomie del (serca) posiadamy cechy nafs etc.

Czym jest natura materialna (tab’)?

Natura materialna tab’ to określenie na sumę zdolności psychicznych, z którymi przychodzimy na świat, a zatem głównie uwarunkowania odziedziczone po rodzicach i związane z przebiegiem ciąży. Cechy natury materialnej wywierają znaczący, ale nie jedyny wpływ na kształtowanie się nafs.

Nafs

Poziom nafs to poziom umysłu targanego namiętnościami, lękiem i gniewem. Większość sufich rozróżnia cztery poziomy nafs: nafs rządzące (nafs-e ammara), nafs samo-obwiniające się (nafs-e lawwama), nafs zainspirowane (nafs-e mohama) i nafs w stanie spoczynku (nafs-e motma’enna). Niektórzy sufi wiążą nafs rządzące z żywiołem ognia, obwiniające – powietrza, zaispirowane – wody, a nafs w stanie spoczynku – z ziemią (są również inne klasyfikacje).

Nafs rządzące

Nafs rządzące to nieoczyszczone i nieopanowane nafs, które nakazuje nam podejmować szkodliwe działania. Jest głęboko zakorzenione w naturze materialnej. Powoduje, że zamiast w sposób rzeczywisty kierować swoim życiem, “jedziemy na automatycznym pilocie”. Nie kontrolujemy tego, co robimy, refleksja, jeśli w ogóle – przychodzi po czasie. Najczęściej jednak swoje automatyczne działania poddajemy racjonalizacji, żeby sobie jakoś to wytłumaczyć.

Nafs samo-obwiniające się

Nafs samo-obwiniające się jest kolejnym etapem rozwoju umysłu. Jego nazwa bierze się z tego, że samo surowo karze się za swoje niewłaściwe uczynki. Jest to etap rozwoju, w którym zaczyna budzić się sumienie, ale jednak masochistyczne działanie nakręca tendencje nafs. To etap z jednej strony związany z powstawaniem tendencji do ascezy, praktyki i ze skruchą, a z drugiej strony z nadgorliwością i masochizmem.

Nafs zainspirowane

Nafs zainspirowane to etap pośredni między nafs samo-obwiniającym się a nafs w stanie spoczynku. Na tym etapie stajemy się bardziej ugruntowani w słuchaniu własnego sumienia, ale tendencje ego jeszcze się nie poddały. Na tym etapie zaczynają się ujawniać takie cechy jak świadomość, inspiracja, dążenie do doskonałości i hojność. W tradycji mistycznej sufich mówi się, że nafs zainspirowane zostało uwznioślone przez uszlachetnienie boską inspiracją. Jest to jednak stan, w którym łatwo ulec ułudzie całkowitego uwolnienia od tendencji nafs, które jeszcze nie nastąpiło.

Nafs w stanie spoczynku

Nafs w stanie spoczynku to etap na ścieżce, kiedy to tendencje nafs zostaną opanowane i staje się ono pasywnym narzędziem w naszych rękach. Na tym poziomie wiara i zaufanie są bardzo mocne, a zachowanie harmonijne. Jest to etap, w którym nafs dotarło do poziomu serca, przez co ma zdolność do sięgania do obszaru ducha.

Serce

Nafs w stanie spoczynku określa się jako poziom serca. To etap, na którym dominującym przeżyciem jest doświadczenie życzliwości i miłującej dobroci. To etap rozstaju dróg pomiędzy wielością  (nafs) a jednią (duch, wewnętrzna świadomość, najgłębsza wewnętrzna świadomość). Jeśli serce odcina swoje powiązania z nafs, przechodzi pod władzę ducha. Szebli z Bagdadu utrzymywał, że znacząca dla wyzwolenia serca jest służba innym, a zatem działanie wynikające ze współczucia.

Duch

Javad Nurbakhsh pisze: Ludzkie serce to równina, która leży między Jednią a wielością. Jeśli zdominowana zostaje przez nafs i oddziały wielości złożone z żołnierzy namiętności – serce przegrywa i zostaje pojmane przez nafs.  Jeśli zaś armia miłości, która stanowi potęgę ducha Jedni, wygna siły nafs z serca – serce znajdzie się pod panowaniem ducha. W tym stadium psyche podążającego ścieżką łączy się z obszarem jedności i zostaje odcięta od świata wielości.

Duch to stadium rozwoju, w którym dominującym uczuciem jest absolutna miłość, która jest też środkiem umożliwiającym wejście na wyższe etapy ścieżki (wewnętrzna świadomość i najgłębsza wewnętrzna świadomość).

Św. Paweł: Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie miłość, która jest doskonała, zniknie to, co jest tylko częściowe.

Warto pamiętać o fakcie, że zasadniczo w Indiach mówi się o trzech zasadniczych ścieżkach praktyki: ścieżka medytacji, ścieżka wypełniania swojej dharmy (robienia tego, co jest do zrobienia bez oczekiwania rezultatów) oraz ścieżka miłości i oddania do Boga (miłość nie oznacza tu emocjonalizmu, który jest tendencją nafs). Tak naprawdę nie da się podążać tylko jedną z tych ścieżek. Medytacja i praktyki jej towarzyszące dają bardzo dużo, ale są zupełnie bezużyteczne bez realizacji pewnych spraw w życiu codziennym. Dlatego praktyka tzw. karma jogi, a zatem praktyka wykonywania tego, co jest do zrobienia, jest tu niezbędna. Zostają postawione pewne zadania i podejmujemy ich realizację, ale nie skupiamy się na celu tych zadań, a na samym procesie realizowania ich. Podejmujemy działanie dla działania, a nie dla jego celu. Być może nie osiągniemy dosłownie postawionego sobie celu, ale działanie w jego kierunku jest zawsze transformujące i umożliwia nam przejście na wyższy poziom praktyki. To wszystko ułatwia ostatnia ścieżka, ścieżka miłości i oddania do Boga (siły wyższej, Pustki etc.). Efekty swojego działania, jakiekolwiek by nie były, ofiarowujemy sile wyższej. Bez kultywowania miłości adept nie ruszy dalej na swojej ścieżce, choćby osiągnął doskonałość w medytacji i karma jodze. Oczywiście napotykamy tu na pewien warunek realizacji tej praktyki – trzeba mieć wypracowaną swoją osobistą koncepcję siły wyższej. Jakakolwiek koncepcja Boga – czy jest to koncepcja osobowa, abstrakcyjna czy wiara w, jak to nazywa jedna z moich uczennic, brzemienną Pustkę – jest oczywiście próbą nazwania Nienazywalnego. Trzeba mieć tego świadomość, ale tę próbę i tak podejmować, by przybliżyć sobie choć odrobinę tę rzeczywistość.

Za sprawą miłości, umieraj!
Twoja ścieżka zaczyna się po drugiej stronie.
Stań się bezkresnym niebem.
Kilofem zburz ściany więzienia.
Podejmij ucieczkę.
Bądź niczym człowiek, który po latach może znów widzieć kolory świata.
(…) Umieraj w ciszy.
Cisza jest najpewniejszym znakiem, że umarłeś.
Twoje stare życie było szaleńczą ucieczką od ciszy.
Patrz! Pełny księżyc wschodzi w ciszy. (Jellaluddin Rumi)

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał. (Święty Paweł, I List do Koryntian)

Świadomość wewnętrzna

W tradycji sufich mówi się, że świadomość wewnętrzna to etap, na którym postrzega się tylko Boga (Absolut). Wejście na ten etap jest możliwe, dzięki rozwijaniu miłości, która jest zasadniczą siłą etapu ducha i następnych.

Nurbakhsh pisze: Poziom wewnętrznej świadomości (…) jest miejscem wizji kontemplacyjnej (…), jest świętym anielskim intelektem, który przebywa w boskiej subtelności powierzonej duchowi. (…) Jest to obszar duchowego urzeczywistnienia Wyższej Rzeczywistości.

Najgłębsza wewnętrzna świadomość

Najgłębsza wewnętrzna świadomość to najwyższa forma wewnętrznej świadomości. W tradycji mówi się, że jest to etap, na którym istnieje tylko Bóg (Absolut/Pustka). To etap, którego wyrazem były słowa Mansura Al-Halaj Jam jest prawdą! (za które stracił głowę jako ukarany za bałwochwalstwo).

Z dwoma ostatnimi etapami może być związane pewnego rodzaju niezrozumienie (które wynika z tego, co napisałem wcześniej, że na niższym etapie nie mamy rozumienia wyższego etapu). Otóż część osób traktuje ten etap jako osiągnięcie “wyższego” stanu. Tak nie jest. Etapy ducha, wewnętrznej świadomości i najgłębszej wewnętrznej świadomości to etapy doświadczenia Jedni. A zatem doświadczenia m.in. tego, że wszyscy są emanacją tej samej siły (jakkolwiek ją nazwać), a zatem że wszyscy są równi. Jedynie niektórzy odczuwają przeszkody w zrealizowaniu tego doświadczenia. Dlatego też wchodząc na wyższe etapy rozwoju nie czujemy się wcale lepsi czy wywyższeni, a niejako “równiejsi”.

Szejk al-Maszejk Ruzbehan Baqli napisał: Spoglądanie w najgłębszą wewnętrzną świadomość wymaga objawienia prowadzącego do bezpośredniego wglądu. […] Najgłębsza wewnętrzna świadomość odpowiada Najwyższemu Niewidzialnemu.

O ile w tradycji sufich uważa się, że wewnętrzna świadomość jest czymś, co możemy obserwować, to mówi się, że najgłębsza wewnętrzna świadomość to ta, której nikt nie jest świadom. To etap, który klasyczni jogini nazwaliby czystym doświadczeniem puruszy.

Rozumienie praktyki medytacyjnej w kontekście psychologii sufizmu

Praktyka wazify i fikara dzieli się w pewnym uproszczeniu na 3 grupy grupy praktyk: (a). praktyki dla przezwyciężenia trudności, a zatem do przełamania tendencji nafs, (b). praktyki dla rozwoju osobowości, a zatem do kształtowania właściwości serca (miłująca dobroć, łagodność, hojność, entuzjazm itp.) oraz (c) praktyki dla rozwoju duchowego, w których wykształca się takie jakości (związane z duchem) jak czystość, piękno, wielkość, mądrość, łaskę itp.

Praktyki medytacyjne znajdują jednak zwieńczenie w praktyce zikara, który wychodząc od właściwości poziomu serca stopniowo dąży do realizacji stanu wewnętrznej świadomości (jest postrzegany tylko Bóg/Absolut/Pustka) i najgłębszej wewnętrznej świadomości (istnieje tylko Bóg).

(wyjaśnienie etapów rozwoju świadomości praktykującego na ścieżce jest w dużej mierze oparte o doskonałą książkę dr Javada Nurbakhsha – szejka zakonu Nimatullahi)

– –
Maciej Wielobób jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich nauczycieli jogi. Kształci nauczycieli jogi, prowadzi kameralną szkołę jogi w Krakowie, warsztaty jogi w całej Polsce, pisze najpopularniejszego w Polsce bloga o jodze. Jest autorem ksiażek “Terapia jogą”, “Psychologia jogi” i “Medytacja w życiu codziennym” (o sufizmie uniwersalnym, ukaże się II 2014), 2 ebooków oraz ponad 200 artykułów o jodze, medytacji itp. Jest również nauczycielem sufickim uprawnionym do udzielania inicjacji w linii przekazu Inayata Khana.

Powiązane artykuły

Skomentuj...

*