Inicjacja i relacja nauczyciel-uczeń w sufizmie. Maciej Wielobób

Jedna z moich uczennic zadała mi kiedyś pytanie, jak to się stało, że odnajduję się z jednej strony w tradycji jogi (z którą częściej jestem publicznie kojarzony), a z drugiej strony w sufizmie Inayata Khana. Skąd takie połączenie? Odpowiedziałem jej wówczas, że jest kilka odpowiedzi na to pytanie. Pierwsza to odpowiedź w stylu przekornym: A dlaczego nie? Druga odpowiedź to merytoryczna dyskusja w oparciu o treść praktyk: Sufizm w zasadzie jest pewnego rodzaju formą jogi, co zdaje się znajdywać potwierdzenie po pierwsze w książce Woodsa “The Great Systems of Yoga” (szczególnie w jej rozdziale pt. “Sufi yogis”), a z drugiej strony we wzajemnym przenikaniu się sufizmu indyjskiego i hatha-jogicznej tradycji Nathów. Trzecia odpowiedź jest czyniona z punktu widzenia historycznego i wglądowego: Od 1994 roku uczę się u H.J. Witteveena, który jest uczniem Pir-o-Murszida Mohammeda Ali Khana, najbliższego ucznia i kuzyna Inayata Khana. Dr Witteveen jest w moim odczuciu najwybitniejszym nauczycielem, którego spotkałem (nie zawahałbym się przed określeniem go mistrzem), a tradycja ta najbardziej żywym przekazem, który dotychczas spotkałem, spośród znanych mi kilkunastu innych.

Trzecia odpowiedź jest oczywiście odpowiedzią najważniejszą, ponieważ uczeń nie powinien się wiązać tak naprawdę ze ścieżką, choćby nie wiem jak atrakcyjną dla niego, tylko z nauczycielem, który go inspiruje! Tak naprawdę sedno praktyk rozmaitych tradycji jest w podobnych praktykach (choć w nieco innym kontekście) – przede wszystkim praktyce medytacyjnej, oprócz tego ćwiczeniach oddechowo-kocentracyjnych, a czasami także mniej lub bardziej rozbudowanym systemie ćwiczeń fizycznych dla uwolnienia się od napięcia i wzmocnienia ciała. Dlatego decyzja podejmowana na podstawie tego, czy dana ścieżka jest atrakcyjna intelektualnie dla mnie czy nie, jest decyzją w oparciu o przywiązanie do zewnętrznych form. Decyzja o praktyce w określonej linii, moim zdaniem, powinna być podjęta w oparciu o ocenę, czy konretny nauczyciel nas inspiruje i czy jesteśmy w stanie z nim nawiązać żywy, transformacyjny kontakt. Zatem wybieramy nie ścieżkę, a nauczyciela.

W artykule wprowadzającym w sufizm zwróciłem uwagę na to, że trudno w sposób jednoznaczny zdefiniować ten nurt, ale niewątpliwie elementem, który spaja całą tradycję, jest fakt, że uczeń otrzymuje od wybranego przez siebie nauczyciela zindywidualizowane przewodnictwo i spersonalizowane praktyki. Z tego właśnie powodu tak ważna jest w tradycji medytacyjnej relacja nauczyciel-uczeń i system przekazu oparty na udzielaniu inicjacji.

Gdy przyjrzymy się idei inicjacji (od inicjować – rozpoczynać coś nowego) jako pewnego rodzaju zdarzeniom, które powodują, że musimy zrewidować nasze widzenie świata i co za tym idzie dokonać pewnej transformacji, dostrzeżemy, że w naszym życiu występuje wiele sytuacji, w których następuje swego rodzaju nieformalna inicjacja. Narodziny są takim nieformalnym aktem inicjacyjnym, podobnie wyprowadzenie się z domu i rozpoczęcie samodzielnego życia. Doświadczeniem inicjacyjnym może być śmierć bliskiej osoby, ale i głębokie uczucie miłości. Czasem takim doświadczeniem jest spotkanie jakiejś nietuzinkowej osoby, która zmienia nasz sposób patrzenia na świat. Gdy przyjrzymy się swojemu życiu, zorientujemy się, że występuje wiele zdarzeń tego typu.

Jednakże, pomimo faktu występowania nieformalnych doświadczeń prowadzących do transformacji, praktycznie wszystkie ścieżki medytacyjne/mistyczne decydują się na wprowadzenie mniej lub bardziej rozwiniętego rytuału formalnej inicjacji. Dlaczego? Są dwa najważniejsze powody. Po pierwsze, gdy przychodzi do formalnej inicjacji, uczeń musi podjąć samodzielnie decyzję, czy chce się związać z danym nauczycielem jako swoim inicjatorem. Ta samodzielna, nieprzypadkowa decyzja, podjęta na podstawie otrzymanych praktyk wstępnych, być może też wybranej lektury, nadaje temu doświadczeniu dużo większą wagę niż gdyby to była przypadkowa zmiana. Oczywiście te dane, na podstawie których przychodzi nam podjąć swoją decyzję o inicjacji w praktykę, zawsze są z pewnego punktu widzenia niewystarczające. Dlatego niektórzy sufi inicjację i rozpoczynanie praktyki porównują do strzelania z łuku do niewidocznego celu. Mamy naszą egzystencjalną tęsknotę lub po prostu poczucie braku skuteczności w pewnych obszarach życia, mamy swoje odczucia po praktykach wstępnych i ewentualnej lekturze, mamy swoje zaufanie do nauczyciela. To tyle, na tej podstawie podejmujemy odważną decyzję. To jest jeden powód. Drugi związany jest z faktem, że gdy pewne wydarzenie jest zrytualizowane i nadaje mu się pewien podniosły charakter, to dla umysłu jest to sygnał, że jest to coś ważnego. Dzięki temu wytwarzamy odpowiedni, pełen zaufania i szacunku do praktyki medytacyjnej, stan umysłu.

Inicjacja niesie ze sobą kilka kontekstów. Najważniejszy z nich to powiązanie z określonym nauczycielem i dopuszczenie do pewnych wewnętrznych praktyk w danej linii przekazu. To jest to, co najczęściej kojarzy nam się z inicjacją. Rzadziej dostrzegamy to, że gdy wyrażamy życzenie wstąpienia na ścieżkę medytacyjną, niejako zobowiązujemy się do spoglądania z pewnego metapoziomu na poglądy, płeć, rasę czy wiek drugiej osoby. W ten sposób poszukujemy doświadczania siebie jako jednego z elementów łańcucha ludzi o różnych wierzeniach, rasie itp. na całym świecie.

Inicjacja i wprowadzenie do głębszej praktyki medytacyjnej są związane również z pewnym zobowiązaniem do zachowania tajemnicy. Nie rozmawiamy o swoich praktykach ani doświadczeniach z praktyki z osobami nieinicjowanymi. Nie chodzi tu o to, że praktyka jest tajna czy coś w tym rodzaju. Po prostu przekazywanie jej ludziom, którzy nie otrzymali tego rodzaju nauk w określonym kontekście, może poprowadzić do błędnego zrozumienia praktyk i wtedy albo ktoś, opierając się na swoim błędnym rozumieniu, będzie niewłaściwie wykonywał tę technikę (a czasem i w taki sposób nauczał jej innych) albo potraktuje nas jako osoby nawiedzone i dziwne, czasem rozpowiadając dalej o tym i szkodząc naszym relacjom, np. w pracy czy w środowisku zamieszkania.

– –
SufizmMaciej Wielobób jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich nauczycieli jogi. Kształci nauczycieli jogi, prowadzi kameralną szkołę jogi w Krakowie, warsztaty jogi w całej Polsce, pisze najpopularniejszego w Polsce bloga o jodze.
Jest autorem książki “Terapia jogą”, ebooka o pranajamie oraz ponad 150 artykułów o jodze, medytacji itp. Jest również nauczycielem sufickim uprawnionym do udzielania inicjacji w linii przekazu Inayata Khana.

Powiązane artykuły

One Response to “Inicjacja i relacja nauczyciel-uczeń w sufizmie. Maciej Wielobób”

Read below or add a comment...

Trackbacks

  1. […] kontakt osobisty z nauczycielem, przebywanie z nauczycielem, […]



Skomentuj...

*