Osiągnięcie celu życia wewnętrznego. Hazrat Inayat Khan

Dla osiągnięcia celu życia wewnętrznego potrzeba pięciu rzeczy. Pierwszą z nich jest opanowanie umysłu; a realizuje się je, oduczając się. Mądrości wewnętrznej nie sposób uzyskać, dodając wciąż do wiedzy już w życiu zdobytej, bowiem potrzeba dla niej fundamentu ze skały. Tak samo nie można zbudować trwałego domu na piaszczystym gruncie. Żeby zapewnić mu niewzruszoną podstawę, trzeba przekopać się przez piaski i postawić ją na ukrytej pod nimi skale. Stąd właśnie biorą się trudności u ludzi intelektu, którzy poznawali życie, korzystając z jego mocy, w wypełnianiu życia wewnętrznego. Bo różnią się całkowicie te dwie ścieżki: jedna wiedzie ku północy, druga zmierza na południe. Kiedy człowiek stwierdza: „Tak długo wędrowałem na południe, czy rzeczywiście prędzej zdobędę coś istniejącego na północy?”, musi wiedzieć, że osiągnie to nie szybciej, lecz później, bo ile godzin przemierzył w podróży na południe, tyle będzie musiał wracać, by dostać się na północ.

Dlatego należy to zrozumieć: wszystko, czego człowiek doświadcza w tym życiu, na tym świecie, i co nazywa nauczaniem albo wiedzą, służy mu jedynie w tej rzeczywistości, w jakiej tego doznaje, oraz jest z nim tak samo powiązane, jak skorupka z pisklęciem. Lecz kiedy podejmuje ścieżkę życia wewnętrznego, nauczanie i wiedza przestają być przydatne. Im bardziej jest gotów o nich zapomnieć, oduczyć się ich, tym bardziej staje się zdolny do osiągnięcia celu, dla którego podąża duchową ścieżką. Dla tych ukształtowanych i doświadczonych w życiu zewnętrznym zawsze wielkim wyrzeczeniem było uświadomienie sobie, że po tak znaczącym postępie w rozumieniu świata muszą wrócić do początku. Jakże często nie mogą się z tym pogodzić; dla wielu z nich wydaje się to dziwne i z tego powodu są zawiedzeni. Ale to jak uczenie się języka jednego państwa, gdy pragnie się udać do innego, w którym nikt go nie rozumie, gdy nie zna się też jemu właściwego. I tak jak istnieją biegun północny i biegun południowy, tak są też życie wewnętrzne i życie zewnętrzne. Różnica jest nawet większa, bo przepaść dzieląca życie wewnętrzne i życie zewnętrzne jest rozleglejsza od dystansu między biegunem północnym a południowym. Kto postępuje na południe, nie zbliża się do bieguna północnego, ale przeciwnie, oddala się; aby go osiągnąć, powinien zawrócić. Natomiast bycie zaangażowanym w tę ścieżkę nie stanowi dla duszy problemu; wystarczy zmienić kierunek entuzjazmu z poznawania świata w zapominanie i oduczanie, by w zamian móc uczyć się życia wewnętrznego.

Należy teraz zapytać: na czym polega oduczanie? Uczenie się jest jak tworzenie supłów w umyśle. Dowiadując się o czymś poprzez doświadczenie czy od drugiego człowieka, zaciskamy w nim pętelkę; i ilu rzeczy się nauczyliśmy, tyle supłów można tam znaleźć. Oduczanie się polega na ich rozplątywaniu; i jak trudno jest rozplątać węzeł, tak trudno jest się oduczać. Ile wysiłku, ile cierpliwości wymaga rozwiązanie pętli, gdy się ją tak mocno zacisnęło! A więc i wysiłek, i cierpliwość są niezbędne, by móc rozwiązać supeł zawiązany w umyśle. Co jeszcze mogłoby wspomóc ten proces? Światło rozumu, z całą swoją mocą, które rozplata zapętlenia myśli. Supeł to ograniczony umysł. Rozwiązując go, znosimy jego ograniczenie, a on sam staje się otwarty. A kiedy umysł się wygładzi dzięki oduczaniu i po odkopaniu wszystkich odcisków dobra i zła, prawdy i fałszu, grunt naszego serca staje się niczym pole uprawne, zupełnie jak zaorana ziemia. Wszystkie stare pnie i korzenie, i kamienie, i skały znikają, przemienione w glebę, gotową już na zasiew. Lecz jeśli wciąż tkwią w niej skały i kamienie, i cegły, i wciąż spoczywa w niej część starych korzeni, wówczas nasieniu trudno jest się przyjąć; ziemia nie znajduje się w takim stanie, jakiego życzyłby sobie ten, kto ją uprawia.

Kolejny aspekt osiągania celów życia wewnętrznego stanowi poszukiwanie przewodnika duchowego, kogoś, komu by można całkowicie zaufać i na kim polegać; kogo można darzyć szacunkiem i zjednywać się z nim, co rozwinęło by się w postawę zwaną oddaniem. A gdy raz już człowiek znajdzie tego, którego postrzega jako swojego Guru, swojego Murshida, swojego przewodnika, powinien ofiarować mu swoje bezgraniczne zaufanie. Zaufanie musi być pełne, gdy jest częściowe to równie dobrze w ogóle może go nie być, bo cokolwiek się robi, musi być wykonane na sto procent. Tyczy się to także wiary i zaufania. Na tej ścieżce ku doskonałości wszystko musi się dokonywać w pełni.

Istnieją różne drogi przewodnictwa, a każda zależy od temperamentu przewodnika i jego przenikliwości w poszukiwaniu dla prowadzonych specjalnej ścieżki. Może ich kierować ku swemu przeznaczeniu królewskim traktem lub ulicami i wiejskimi drogami; aż po morze lub przez miasta, na lądzie czy na wodzie; drogą, która wyda mu się w danych okolicznościach najlepsza.

Trzecią koniecznością dla duchowej realizacji jest otrzymanie wiedzy. To byłaby mądrość życia wewnętrznego, niedająca się porównać z wiedzą zdobywaną wcześniej. Dlatego poprzedziło ją oduczanie. Nie należy dostosowywać tego, co się zdobywa na ścieżce, do pierwotnie utrzymywanych idei; te dwie rzeczy nie idą ze sobą w parze. Dlatego wyróżnia się trzy etapy zdobywania mądrości, które musi przebyć każdy prowadzony. Pierwszym z nich jest etap otrzymywania wiedzy, na którym człowiek nie robi nic innego, tylko otrzymuje. Kolejny stanowi następujący po tym okres; jest to przyswajanie tego, czego się nauczono. Człowiek rozmyśla nad tym, rozważa, tak by mogło się zakorzenić w jego umyśle. To całkiem jak z jedzeniem i przyswajaniem go. Trzecim etapem jest wyjaśnianie tego samemu sobie. Nie można tego uczynić jeszcze przed otrzymaniem; gdyby tak się stało, zgubiło by się istotę rzeczy. Byłoby to jak z osobą, która nauczyła się na pierwszym etapie liter A i B, i C, a następnie dopytywała się o słowa niezaczynające się od nich. Usiłowałaby to pojąć znacznie wcześniej, niż powinna, bo nie znałaby jeszcze innych liter. Jest czas, który trzeba koniecznie przeznaczyć na otrzymywanie, tak jak poświęca się czas na jedzenie. W trakcie jedzenia nie biega się po ulicy, by przyswoić pokarm. Po skończeniu posiłku robi się wszystko, by ułatwić proces trawienia. Przyswajanie to jasne rozumienie, czucie i zapamiętywanie wiedzy wewnątrz siebie; a nawet nie tylko to, lecz także oczekiwanie, aż przyjdą korzyści i oświecenie jako skutek tego osiągnięcia.

A więc trzecim elementem zdobywania wiedzy jest rozumowanie, przeniknięcie przez nią; dlaczego to właśnie tak się odbyło? Jaka korzyść dzięki temu na mnie spłynęła? Do czego to się może w życiu przydać? W jaki sposób wpłynie to na mnie i na innych? Oto trzeci etap. Gdyby je pomieszać, zmąciłby się wtedy cały proces, i wówczas nie sposób by uzyskać tych korzyści, dla których podąża się duchową ścieżką.

Czwartym stopniem osiągania celów życia wewnętrznego jest medytacja. Gdy już się oduczyło wszystkiego, czego się do tej pory dowiedziano, gdy ma się nauczyciela i gdy otrzymało się już mądrość życia wewnętrznego, medytacja wciąż pozostaje najbardziej potrzebna, co w języku sufich nazywa się Ryazat. Na początku medytację wykonuje się mechanicznie, o godzinie wyznaczonej na moment oddania czy koncentracji. Następny krok stanowi rozmyślanie nad tą ideą medytacji o innych porach dnia. Trzeci stopień to kontynuowanie medytacji dniem i nocą. Wtedy dochodzi się do właściwej medytacji. Kiedy człowiek wykonuje swoją medytację jedynie przez piętnaście minut wieczorem, po czym zapomina o niej zupełnie na cały dzień, robi tak samo, jakby chodził do kościoła w niedzielę i zapominał o wszystkim na resztę tygodnia.

Trening intelektualny bez wątpienia ma swoje zastosowanie w osiąganiu celów życia wewnętrznego, jednak medytacja pozostaje najważniejsza. Oto prawdziwy trening. Studiowanie przez cały rok i medytowanie przez jeden dzień mają równą wartość. Tutaj przez medytację rozumie się tę właściwą. Jeśli człowiek zamyka oczy i siedzi, nie robiąc niczego, równie dobrze mógłby pójść spać. Medytacja to nie tylko ćwiczenie do praktyki; poprzez medytację dusza wypełnia się nowym światłem i życiem wraz z inspiracją i energią; w niej zawiera się każdy rodzaj błogosławieństwa.

Niektórzy męczą się medytacją, ale nie oznacza to wcale, że medytują, bo zmęczenie ogarnia ich jeszcze przed dotarciem do stanu, w którym naprawdę doświadczaliby efektów medytacji, jak ci, którzy czują się znużeni grą na skrzypcach. Są zmęczeni, bowiem nie udało im się jeszcze zagrać; gdyby raz im się to udało, nie doświadczyliby znużenia. Trudno jest zagrać na skrzypcach, tak jak trudno mieć cierpliwość do swojej własnej gry.

Medytacja wymaga cierpliwości; człowiek męczy się dlatego, że za dnia przywyka do aktywności. Jego nerwy skłonne są do jej kontynuowania, co tak naprawdę wcale mu nie służy. A jednak wciąż skłonny jest jej ulegać; i kiedy siada z zamkniętymi oczami, czuje się z tym niewygodnie, a to za sprawą umysłu, który po całodziennej aktywności staje się krnąbrny, zupełnie jak koń po długim biegu. Gdy zechcesz wówczas, by koń stał nieruchomo, on przeciwnie, będzie narowisty. Nie ustoi spokojnie, ponieważ każdy jego nerw jest pobudzony, i w zasadzie niemożliwe jest wymuszenie na nim spokoju.

Tak samo jest z człowiekiem. Pewnego razu poznałem kogoś, kto miał w zwyczaju medytować, i podczas gdy siedzieliśmy przy ogniu rozmawiając o różnych sprawach, on nagle zapadł w ciszę; i ja musiałem siedzieć cicho, dopóki nie otworzył oczu. Zapytałem go: „To piękne, czyż nie?”, a on odpowiedział: „Nigdy nie dość.” Dla tych, którzy doświadczają radości medytowania, nie ma na tym świecie nic bardziej interesującego i przyjemnego. Doświadczają oni wewnętrznego spokoju i radości, których nie da się wyrazić słowami; sięgają doskonałości czy też ducha światłości, życia i miłości, wszystko się w tym zawiera.

Piątą koniecznością na duchowej ścieżce jest umiłowanie życia codziennego. Nie ma takich zasad moralnych, które duchowy przewodnik narzucałby człowiekowi, bo to jest rola religii zewnętrznych. Zewnętrzne zasady należą do ezoterycznej strony duchowej pracy, jednak ich istota jest obecna w praktyce tych, którzy podążają duchową ścieżką. Ich pierwszą regułą jest nieustanne unikanie krzywdzenia uczuć innych istot. Drugą – unikanie wpływu stale drażniących czynników, które każda dusza musi spotkać w swoim życiu. Trzecia zasada to utrzymywanie harmonii w różnorodnych warunkach i sytuacjach, które niepokoją stabilny stan umysłu. Czwarta – nieprzerwana miłość w stosunku do wszystkich, którzy na nią zasługują, a dla tych, którzy nie zasługują – ich przebaczenie; to praktyka, którą muszą ciągle kontynuować. Piątą zasadą jest dystansowanie się od tłumu; lecz ten dystans nie oznacza oddzielenia. Przez zdystansowanie rozumie się tu jedynie wzrastanie ponad wszystkie te ograniczenia, które pętają człowieka i powstrzymują go przed wyruszeniem na wyprawę do jego celu.

– –
Powyższy artykuł jest ósmym rozdziałem z książki Hazrat Inayata Khana pt. „Życie wewnętrzne” („Inner Life”).
Przekład: Agata Mrowińska

Powiązane artykuły

Skomentuj...

*